CANAL+ CYFROWY

OPIS FILMU

tytuł filmu

gatunek filmu

reżyser, aktor lub inny twórca filmu

rok produkcji

MISJONARZ


MISJONARZ


FOTOGALERIA

158.6 kB 218.8 kB 493.3 kB 173.2 kB 117.3 kB 347.5 kB 175.3 kB

PRESS BOOK

, dokument

Polska 2000, 50 min.

reżyseria: Wojciech Staroń
Scenariusz: Wojciech Staroń
Zdjęcia: Wojciech Staroń
Dźwięk: Aleksander Musiałowski
Montaż: Zbigniew Osęka-Osiński
Kierownictwo produkcji: Barbara Ławska
Producent: Ignacy Szczepański
Producent wykonawczy: Studio Filmowe WIR
Produkcja: CANAL+, APF

OBSADA

Życie polskiego misjonarza w Ameryce Południowej. Ojciec Kazimierz Strzępek – jeden z księży redemptorystów – od kilkunastu lat mieszka w Boliwii. Jest duszpasterzem parafii, która obejmuje czterdzieści kaplic porozrzucanych wśród wysokich zboczy Andów. Na co dzień zmaga się z trudami misyjnego życia, ze swoimi słabościami, pomagając jednocześnie miejscowym rozwikływać doczesne problemy.

Kamera Wojciecha Staronia przez rok śledziła działalność ojca Kazimierza, towarzysząc mu w codziennej pracy. Twórca filmu zdecydował się na wielomiesięczny pobyt w naturalnym środowisku Indian, aby pozyskać ich zaufanie i ukazać na ekranie autentyczny obraz ich życia. Efektem tych obserwacji jest film, będący nie tylko portretem misjonarza, ale też świetną dokumentacją miejscowych obrzędów i zwyczajów.

"Właściwie nie piszę listów. Myślę, że nikt nie umiałby tego zrozumieć, a ja nie potrafiłbym tego wytłumaczyć - tego, co się tutaj dzieje, jak tu się żyje, to zupełnie inny świat" - wyznaje bohater filmu.

Zimno - przejmujący wiatr i mróz, wysokość - powyżej pięciu tysięcy metrów oraz nieznośna samotność, to codzienność ojca Kazimierza. Wysłużonym jeepem pokonuje rozległe przestrzenie niedostępnych Andów. Odwiedza wiernych w większych i maleńkich wiosnach, czasem pojedyncze rodziny zamieszkujące u podnóża gór, często jest jedyną osobą, która tam dociera. Bywa, że podejmują go solidną strawą, najczęściej jednak nie mają nawet zupy dla siebie. Żyją w skrajnej biedzie. Mają smutne twarze i własne poglądy na sprawy wiary w Boga. Europejczykowi trudno jest ich zrozumieć, nawet jeśli spędził wśród nich kilkanaście lat. Ojciec Kazimierz wciąż szuka i próbuje, jak trafić do ich serc. Wyznaje, że są rzeczy w miejscowej obyczajowości, których nie powinien akceptować, ale czyni to, by być blisko tych ludzi, by zdobyć ich zaufanie.

"Wszystko wymaga czasu" - tłumaczy. Jego posługa kapłańska wymaga nie tylko wielkiej wiary i pokory, ale także wielkiego wysiłku fizycznego. Większość czasu spędza w samochodzie podróżując z wioski do wioski. Kiedy kończy się droga, czasem jest to po prostu koryto górskiej rzeki, podąża dalej pieszo. Na wysokości powyżej pięciu tysięcy metrów organizm funkcjonuje zupełnie inaczej. Czasem po dotarciu na miejsce okazuje się, że ludzie go nie potrzebują, zmienili wyznanie, przeszli do sekty. Niepowodzenia, to również chleb powszedni misjonarza. Podobnie jak samotność.

Lekarstwem na tęsknotę jest radio, z którym się nigdy nie rozstaje. Na falach eteru szuka polskojęzycznych stacji. Jest też Bóg, który tłumaczy jego obecność na tej niegościnnej ziemi i życie w skrajnie trudnych warunkach. "Są momenty trudne, osobiste, ludzkie słabości i zniechęcenia też, ale przecież nie może w niebie się nie udać" - przekonuje ojciec Kazimierz.

Praca misjonarza wzbudza w przeciętnych zjadaczach chleba szacunek i fascynację. Kapłan niosący Słowo Boże w dalekich egzotycznych krajach jest po trosze podróżnikiem, odkrywcą i psychologiem, który musi porozumieć się ze swymi podopiecznymi, nie bacząc na różnice mentalne i kulturowe. Przed misjonarzem nierzadko piętrzą się trudności możliwe do pokonania jedynie dzięki ogromnej odporności fizycznej. W niebezpiecznych zakątkach świata niemal na każdym kroku czyha śmierć: z rąk dzikich plemion, od kłów i pazurów dzikich zwierząt, wskutek tropikalnych chorób. Nic zatem dziwnego, że religijnych misji podejmują się ludzie pod każdym względem wyjątkowi.