CANAL+ CYFROWY

OPIS FILMU

tytuł filmu

gatunek filmu

reżyser, aktor lub inny twórca filmu

rok produkcji

JASMINUM


JASMINUM


FOTOGALERIA

127 kB 252.1 kB 134.7 kB 126.6 kB 87.2 kB 75.3 kB 113.2 kB 189.7 kB 141.5 kB 289 kB

PRESS BOOK

załącznik 1 117 kB

komedia, film fabularny

Polska 2005, 103 min.

reżyseria: Jan Jakub Kolski
Scenariusz: Jan Jakub Kolski
Zdjęcia: Krzysztof Ptak
Muzyka: Zygmunt Konieczny
Dźwięk: Jacek Hamela
Montaż: Witold Chomiński
Scenografia: Joanna Doroszkiewicz
Dekoracja wnętrz: Joanna Doroszkiewicz
Kostiumy: Ewa Helman-Szczerbic
Charakteryzacja: Anna Nobel-Nobielska
Kierownictwo produkcji: Andrzej Besztak
Producent wykonawczy: Grażyna Kozłowska
Producent: Michał Szczerbic
Koproducent: Krzysztof Gierat, Beata Ryczkowska - CANAL+, Włodzimierz Niderhaus
Produkcja: MS Films
Dystrybucja: Best Film

OBSADA
Janusz Gajos, Wiktoria Gąsiewska, Grażyna Błęcka-Kolska, Adam Ferency, Krzysztof Pieczyński, Grzegorz Damięcki, Franciszek Pieczka, Bogusław Linda, Patrycja Soliman, Monika Dryl, Dariusz Juzyszyn, Cezary Łukaszewicz, Marta Dąbrowska, Krzysztof Globisz

Dziejące się współcześnie "Jasminum" (łacińska nazwa jaśminu) opowiada historię tajemniczą i magiczną, pełną zmysłowych zapachów, wypełnioną szczególnym światłem jakie roztacza wokół siebie miłość.

Klasztor, w którym toczy się akcja filmu, nie różniłby się od innych, gdyby nie fakt, że trzech mieszkających tam zakonników posiada pewną niezwykłą cechę. Każdy z nich pachnie innym, owocowym zapachem: jeden czeremchą, drugi czereśnią, a trzeci śliwą, a zapachy te mają szczególne właściwości... Pewnego dnia do klasztoru przyjeżdża młoda konserwatorka malarstwa, która otrzymuje zlecenie odnowienia tamtejszych obrazów. Natasza (GRAŻYNA BŁĘCKA-KOLSKA) pojawia się w Jaśminowie wraz ze swoją 5-letnią córką Gienią (WIKTORIA GOSIEWSKA). Urok i dociekliwość dziewczynki wprowadzają wiele zamętu w spokojne dotąd życie mnichów … W tej historii i ludzie i budynki i zapachy mają swoje tajemnice.

OD REŻYSERA

Znam kilka wspaniałych widoków, ale jeden jest szczególny - widok uśmiechniętego widza wychodzącego z kina. Krzysztof Kieślowski przysłał mi kiedyś kilka serdecznych zdań, pośród nich takie: "Cenię pana za powagę i poczucie humoru". Jako pierwszy zauważył tę podwójność, w której nie ma sprzeczności. Poczucie humoru i uważność. Kombinacja tych dwóch żywiołów może dać film niezwykły. Taką miałem rachubę pisząc "Jasminum". No i oczywiście jeszcze jedną, tę najważniejszą: nacieszyć się uśmiechem widza wychodzącego z kina. "Jasminum", Jaśmin, jedenasty film fabularny. Nawet nie wiem jak napisać; zrobiłem, zrobiliśmy, zrobił się? Po dwóch latach przygotowań, w dwadzieścia osiem dni, za sumę, którą hollywoodzkie kino zużywa na realizację jednej sceny. Dwa poprzednie filmy, "Daleko od okna" i "Pornografia" wzięły się z cudzego zaczynu. W obydwie historie wpisany był smutek, więc by nasycić nim ekran, zużyłem cały osobisty zapas mroku. Teraz patrzę na "Jasminum" i sprawdzam, czy zużyłem na ten film cały osobisty zapas światła i czy nasycony nim ekran daje ten szczególny refleks, który trafia widza prosto w serce i każe się zanieść do domu. Na tydzień przed pierwszym dniem zdjęciowym zamieszkałem w zamku w Niemodlinie. Sam. Właściciel zamczyska zamykał na noc ciężką bramę, a przed odejściem życzył mi dobrej nocy. Dobrej, czyli wolnej od odwiedzin Białej Damy. Osóbka ta zatrzasnęła się w trumnie, w dniu swojego ślubu, kilka wieków temu. W drodze do sypialni, podniecona winem i nawoływaniami ukochanego, skręciła do zamkowej kaplicy i ukryła w stojącej tam trumnie. Weselnicy odnaleźli ją dopiero następnego dnia. Martwą. Niewiele brakowało bym podzielił jej los, bowiem każdej nocy umierałem ze strachu. Za to w dzień pracowałem jak najęty. Ustawiałem kamery, projektowałem sceny, ujęcia i kadry. Wkrótce wpisałem się w zamkową codzienność tak bardzo, że produkcja mojego filmu zapomniał o mnie, a Biała Dama uznała mnie za zamkowego rezydenta. W dwa miesiące później, podczas montażu filmu, odkryliśmy z Wiciem (montażystą) białą postać przemykającą za oknem, w tle sceny kręconej w gabinecie przeora Kleofasa (Adam Ferency). Dała się sfotografować. Podglądał nas. Naprawdę. I jeszcze jedno zadziwienie. Przed wejściem do cel mnisich kazałem postawić karmniki podobne do ptasich. To w nich brat Zdrówko (Janusz Gajos) zostawiał jedzenie dla współbraciszków. Zawieszał nosidło na rozwidlonych kijach wbitych w gliniane klepisko, zabierał puste naczynia, zostawiał pod daszkami zupy i kompoty. Na dzień przed zakończeniem zdjęć kije... zakwitły. Tak, tak. Mam na to pięćdziesięciu świadków. Całą ekipę filmu. Zakwitł też płotek okalający stawek w celi brata Czeremchy (Krzysztof Pieczyński). Bez światła. Dwudziestego ósmego dnia zdjęć, około północy poprosiłem Cydora (mojego asystenta) by towarzyszył mi w ostatniej zamkowej wyprawie. Przyświecając sobie telefonem komórkowym zeszliśmy do podziemi. Wkrótce dotarliśmy do krypty. Stanąłem naprzeciwko grobów i najciszej jak umiałem podziękowałem duchom za opiekę.